Witam ! Dziś opowiem Wam... A teraz uwaga... O 1 odcinku.... Sezonu CZWARTEGO!! Wuhu. Ale Nam zleciało. Dobra, zacznijmy ;)
Lexinka wychodząc z pokoju Sindi, zauważyła Karolzioma przed drzwiami. Okazało się, że słyszał groźbę Sindi.
-Doberek. Jak tam rozmowa?- zapytał złowieszczo Karolziom.
-Yyy... Ale wpadka!- powiedziałam.
-Karolziom, pomóż mi! Ta wiedźma chciała mnie zamordowac! I to bez powodu!-krzyczała na cały głos Sindi.
-Może jeszcze tam posiedzisz ,,skarbie''?- zapytał irytującą Karolziom.
-Haha... Co Ty wyprawiasz?- zapytałam Karolzioma.
-Ratuję Cię.- odpowiedział Karolziom.
-Nie potrzebuję Twojej pomocy, gdy sam powiedziałeś to do mnie.- odpowiedziałam i zło się uśmiechnęłam.
-Yhh... Lexi, pogadajmy o tym później okey?- spytał Karolziom.
-Okey. Ale najpierw pogadaj ze swoją dziewczyną, w klatce.- odpowiedziałam.
-Papa, ptaszku ;-)- powiedziałam wychodząc z pokoju Sindi.
-Dlaczego groziłaś jej śmiercią?- zapytał Karolziom, Sindi.
-No bo... Ona stała nam na drodze do szczęścia! Nigdy nie byłeś szczęśliwy widząc swojego wroga w domu!- powiedziała Sindi.
-ONA NIE JEST MOIM WROGIEM!! Jest jak siostra której nie mam !-wykrzyknął Karolziom.
Tymczasem za ścianą pokoju Sindi. Podsłuchiwałam ich, ale niestety to była koniecznośc. W pewnym momencie, ruszyłam niechcący palce i przypadkowo otworzyłam klatkę Sindi.
-No to proszę. Skrócę twe cierpienie, mój wampirku.- powiedziała złowieszczo Sindi.
-Sindi, nie rób tego. Wiesz, że już nie jestem wampirem!- powiedział Karolziom.
-Mam cały składzik tych broni. Na wiedźmy neutralne...- ciągnęła Sindi.
,,Władasz wszystkim. Jesteśmy wierne swojej Pani. Jedyna w swoim rodzaju.''-usłyszałam słowa wiedźmy w szacie która dawała mi moc, gdy byłam w kręgu czarownic.
,,Może to jest klucz? Skoro władam wszystkim, mogę sprawic że Sindi nie zabije Karolzioma. Ale jak? Nikt mnie nie wyszkolił...'' siedziałam zamyślona. Nagle usłyszałam krzyk. To był krzyk Karolzioma. Wbiegłam do pokoju Sindi, a ona zsypała na mnie trujący mech. Ale mech jakby odbił się ode mnie i spadł na Sindi. Ona zaczęła wrzeszczec że ją to pali.
,,Chwila, chwila... Tylko na wiedźmy to działa. To znaczy, że Sindi była wiedźmą !! I to złą!''-pomyślałam.
-Odejdź stąd gdy nadejdzie czas, i właśnie to ten czas. Znikaj demonie wiedźm, nie chcemy takich tu. Zaklęta w czym kol wiek uciekaj i nie wracaj. Jestem tu, a gdzie ja tam Ciebie nie ma.- wypowiedziałam słowa zaklęcia na odesłanie demona.
Nagle Sindi zniknęła, a Karolziom krwawił.
-Karolziom! Żyjesz?!- zapytałam.
-Chyba tak... Ale byś mnie uleczyła.- powiedział Karolziom.
-Eeee... No jasne. Się robi..- odpowiedziałam i uleczyłam Karolzioma.
To tyle. Czy pierwsze rzucone zaklęcie Lexinki zadziała? Miejmy nadzieję. Co będzie dalej?
Dowiecie się od Karolzioma lub ode mnie.
Wiedźma Lexinka ;**
czwartek, 7 kwietnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komci:
Prześlij komentarz