NOWY ROZDZIAŁ!

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

0 komci

Dodaje nowy rozdział, bo Karol płacze, że nie było przez 4 lata nowego. xD




GITARA SIEMA

Oliwia aka Ever czy jakoś tak to szło. X D

Odcinek 5 sezon 5 ,,Wampiry i wiedźmy kontra Upadłe Anioły..."

środa, 31 lipca 2013

0 komci

Witajcie. Tya, tya - reaktywacja bloga. Tylko proszę, nie srajcie tu tęczą jak nyan caty, bo ja nie będę tego sprzątać - najwyżej Karol. xd
Oks, zaczynamy. Wlepiajcie ślepia w ekrany!

Był wietrzny poranek... Słońce właśnie wstawało...
A Karol i Ever już się bili! Tak naprawdę - trenowali.
- Ygh, Ever - jesteś dzisiaj pełna energii. Jeszcze nigdy mnie tak nie zmęczyłaś! Co się dzieje? - zapytał zmęczony Karol pełen podejrzeń.
- Po prostu jak to ująłeś - jestem pełna energii. Nie wiem dlaczego... - powiedziałam, ale się zawahałam.
- Powinienem o czymś wiedzieć? - spytał niepewnie.
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku, w moim świecie nic się nie sypie. Spokojnie, nie martw się. Jestem już dużą dziewczynką, dam sobie rade. Lecz Ty powinieneś potrenować, bo słabo Ci dzisiaj poszło. - odpowiedziałam drwiąco.
- Może jesteś po prostu lepsza ode mnie. - odpowiedział Karol.
- No nie wierzę! Czy ja dobrze słyszałam?! Przyznałeś, że jestem lepsza? - krzyknęłam ze śmiechem.
- Ta, możesz się cieszyć. - odpowiedział z sarkazmem.
Reszta dnia była bardzo spokojna, ale pod wieczór - jak to zwykle bywało w naszym świecie - coś się wydarzyło. W moich oknach pojawił się James. Przerażona pobiegłam po Karola, ale to, czego się spodziewałam, okazało się prawdą - nie było go. Już zdążyli go zabrać.
- Ever...
Słyszałam, ale uciekałam... W tym więzieniu on zgnił. Stał się prawdziwym Upadłym, Aniołem bez serca!
Też taka miałam być, ale nie Upadłam.
- Ever...
Był coraz bliżej. Nie wiem, czy dobrze robiłam uciekając, narażając jak zwykle Karola, bo chciałam siebie uratować, a potem obmyślić plan, jak go uratować. Może teraz ja sprawdzę, jak to jest być zakładnikiem.
Przystanęłam.
- Ever, biegnij! - to był krzyk Karola. Dodał mi energii, więc biegłam dalej. Nie mam pojęcia dokąd, ale biegłam. Obróciłam się - nikogo nie było. Ale gdy spojrzałam przed siebie, stał przede mną James. Odruchowo użyłam na nim zaklęcia Pierścienia Ognia.
- No co Ty, Ever. Na mnie używasz tak groźnego zaklęcia? - zapytał ze spokojem. On wiedział, że Pierścien Ognia to koniec. Wiedział, że nic więcej mu nie zrobie. Nie mogłam... Nie wybaczyłabym sobie.
To zaklęcie było po to, żebym zdążyła uciec. Tak bardzo go kocham, ale muszę przed nim uciekać. Co za ironia. Za chwilę zaczęłam się zastanawiać, dokąd właściwie biegnę. Moja niepewność osłabiła zaklęcie, które trzymało Jamesa. Złapał mnie za rękę, spojrzałam mu w oczy - znowu były niebieskie. Wyszeptał mi coś do ucha w Świętym Języku, a potem jego oczy znowu były czarne.
Powiedział - "Sa a lespri nan mwen, ou dwe pran li..." co znaczyło - "Ten duch jest we mnie, musisz go zabrać...".
Znowu coś, o czym nie wiem. Nie wiem jaki duch, kim jest ten duch, jak silny on jest i co chce zrobić. Ponownie w kropce. Jakie to typowe. Poczułam dym - nasz dom był spalony. Nagle wpadłam na Karola (WY TY FY).
- Uciekłeś?!
- Tak. Spuścili ze mnie wzrok, gdy chcieli spalić nasz dom, to uciekłem.
- Przynajmniej nie zostane sama z kolejnym problemem, ehehehs.
- Jakim problemem?
- Po 1. Nasz dom jest spalony. Po 2. W Jamesie jest jakiś duch.
- Supeer, kolejne duchy.

To tyle na dzisiaj. Nie mam weny, bądźcie wyrozumiali.

Oliwia aka Ever